Ostatnio mało pisałem. Nie dlatego, że przestałem jeździć, tylko dlatego, że nic wielkiego się nie wydarzyło.
Te same drogi, podobne dystanse, ta sama okolica. A mimo to dalej chce mi się wsiadać na rower.
Nie jeżdżę regularnie i nie mam planu treningowego. Po prostu wsiadam kiedy mam chwilę. Lubię patrzeć jak kilometry zostają za mną i jak okolica powoli się zmienia.
Coraz częściej myślę o czymś dłuższym niż zwykła przejażdżka. Mam z tyłu głowy pewne plany, ale nie chcę ich na razie nazywać. Życie i tak sprawdzi czy znajdzie się na nie czas.
Wiem tylko, że kiedy przyjdzie moment, po prostu ruszę przed siebie. A codzienność na jakiś czas zamieni się w drogę.
