W miejscu, gdzie morze spotyka się z ciszą, a wiatr opowiada historie, których nie znajdziesz w żadnym podręczniku, stoi on – milczący świadek przeszłości. Bunkier Batterij Fiemel. Dawna niemiecka bateria przeciwlotnicza, część Atlantikwall, dziś skrywa jedynie cienie historii i porosty czasu.

Zatrzymałem się tu rowerem. Bez tłumu turystów, bez hałasu. Tylko wiatr i szeleszcząca trawa. To miejsce wygląda jak scena z filmu – brutalnie realistyczna i surowa. Betonowe mury, które widziały zbyt wiele, dziś stoją nagie i odsłonięte na działanie czasu.


Nie sposób nie poczuć dreszczu, patrząc na plansze informacyjne, czarno-białe zdjęcia robotników, stosy amunicji i mapy obronne. To miejsce było zbudowane na strachu, dyscyplinie i walce. A mimo to, w tym spokoju, jaki tu teraz panuje, można odnaleźć zadumę.


To nie pierwszy z punktów mojej dzisiejszej wyprawy – Batterij Fiemel. Miejsce, w którym historia nie jest datą w książce, a echem, które niesie się po płaskim krajobrazie Holandii.
Ruszam dalej, w kierunku kolejnych śladów przeszłości. Jeszcze nie wiem, dokąd mnie zaprowadzą. Wiem tylko jedno – wiatr znowu będzie opowiadał.