Śledztwo w sprawie dwóch patyków

W poprzedniej wyprawie znalazłem dwa patyki wbite nad wodą. Dla większości ludzi nie miałyby żadnego znaczenia. Dla wędkarza były śladem.

Ktoś tu siedział.

Ktoś tu łowił.

Pytanie tylko: co?

Postanowiłem wrócić w to miejsce nad Westerwoldsche Aa i przeprowadzić własne śledztwo.

Ślady były wyraźne, więc nie zastanawiając się długo, zarzuciłem przynętę.

Tym razem zamiast spinningu zabrałem bata, spławik i białe robaki. Miejsce wyglądało dokładnie tak, jak je zapamiętałem. Wąskie okno wśród roślinności, spokojna woda i dwa patyki, od których zaczęła się cała sprawa.

Przez jakiś czas obserwowałem wodę i próbowałem odczytać jej tajemnice. Czy większe ryby trzymają się lilii? Czy żerują bliżej środka rzeki? A może pojawiają się tu tylko o określonych porach dnia? Odpowiedzi było mniej niż pytań.

Pierwsi podejrzani pojawili się jednak szybciej, niż się spodziewałem. Najpierw zameldował się okoń, a chwilę później dołączyło dwóch nieletnich leszczowatych.

Cała trójka została przesłuchana na białego robaka, ale żaden nie był skłonny do współpracy. Nikt nie chciał zdradzić, gdzie ukrywa się grubsza ryba.

Zebrany materiał dowodowy nie pozwala jeszcze zamknąć sprawy. Pozostaje wrócić na miejsce zdarzenia ze specjalistycznym sprzętem i przeprowadzić dochodzenie na większą skalę.

Dwa patyki nadal skrywają swoją tajemnicę.

Sprawa pozostaje otwarta.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry